Elli, Elli lama sabahtani

POETICA METAPHISICA, rozdział VI, SELVA OBSCURA, 2003.Zanim mnie dosięgnie kara z ręki losu, zatańczę zagwiżdżę zawinę ogonem, mlasnę i obrócę się trzy razy na pięcie, by wyrazić to piękno, którego doświadczam, i radość, co lubo obłapia me członki. Piękne piekło. Piękne. Jestem diabłem, smutnym diabłem, diablim czarcim Don Kichotem, który porwał Bogu jego Dulcyneę, z której ostała się tylko chusteczka i ogłosił wszem i wobec, że jest ona Panią jego serca, a kto twierdzi inaczej temu w ryj. I kopnął mnie w dupę Bóg, powiedział ty mały głupi kutasie, spierdalaj myć samochód. Za prawdę, powiadam ci kara, rzekł Bóg. A ja smutny diabeł wyjebany z raju, włóczę się i co rusz przypierdalam moją kopią, na której wisi jej chusteczka gdzie bądź, by wydać zgrzyt z martwej materii, zgrzyt nie, nie, nie jest twoją Panią prześliczna Dulcynea co cię mami, więc kopią w ryj potwornemu stworowi, czyhającemu na jej niewinności, którego silne wiatracze drewniane ramię grzechocze mi kości.