krytyka literacka

Manuel Vetró — „Miniatury”

Krytyka literacka

„Miniatury” Manuela Vetró są próbą doprowadzenia poezji do granicy zaniku. Autor konsekwentnie usuwa z wiersza wszystko, co uważa za zbędne: metaforę, opis, narrację, psychologiczne objaśnienia. W efekcie powstaje książka złożona z krótkich zapisów, które przypominają jednocześnie aforyzm, notatkę, fragment dialogu i urwany wers większego, niewidzialnego poematu.  

Największą siłą tomu jest jego jednorodność. Mimo że składa się ze stu kilkunastu osobnych utworów, czytelnik bardzo szybko rozpoznaje jeden głos. To głos człowieka żyjącego pomiędzy obecnością i nieobecnością, miłością i jej rozpadem, słowem i milczeniem. Autor nieustannie wraca do kilku podstawowych motywów: relacji, tęsknoty, prawdy, pamięci i języka. Nie jest to jednak powtarzalność wynikająca z braku tematów, lecz świadome budowanie własnego poetyckiego świata.  

Najbardziej przekonujące są miniatury oparte na paradoksie:

Nic się
Nie dzieje
A
Dzieje się
Wszystko

lub:

jesteś
nie
jesteś

albo:

Była
Miłość
Jest.  

To właśnie w takich momentach Vetró osiąga największą gęstość znaczeń. Kilka słów wystarcza, aby uruchomić doświadczenie emocjonalne i egzystencjalne wykraczające daleko poza dosłowną treść tekstu.

Tom zyskuje również dzięki kompozycji. Podział na części: „Obecność”, „Pęknięcia”, „Utrata”, „Ruiny” oraz „Język. (S)twórca” sprawia, że książka przestaje być zbiorem luźnych miniatur, a staje się opowieścią o rozpadzie relacji i próbie jej ocalenia w języku. Szczególnie mocna jest część „Ruiny”, gdzie następuje kulminacja całego projektu. Sekwencja utworów od „Była Miłość Jest” po „Kłamię Kłamiesz Kłamie My” należy do najmocniejszych fragmentów książki.  

Jednocześnie tom nie jest wolny od słabości.

Największym zagrożeniem tej poetyki jest jej własna metoda. Minimalizm bywa tutaj niezwykle skuteczny, ale czasem prowadzi do sytuacji, w której miniatura sprawia wrażenie nie tyle celowo niedopowiedzianej, ile po prostu niedokończonej. Niektóre teksty funkcjonują bardziej jako zapis impulsu niż samodzielny wiersz. W takich momentach czytelnik zaczyna się zastanawiać, czy ma do czynienia z poetyckim skrótem, czy z materiałem pozostawionym przed ostateczną redakcją.  

Drugim problemem jest nierówny poziom części „Język. (S)twórca”. Obok bardzo dobrych miniatur pojawiają się tam teksty świadomie lżejsze, humorystyczne, czasem wręcz fraszkowe. Same w sobie nie muszą być słabe, lecz zestawione z najbardziej przejmującymi fragmentami książki chwilami osłabiają jej ton.  

Mimo tych zastrzeżeń „Miniatury” pozostają projektem interesującym i stosunkowo rzadkim na tle współczesnej poezji polskiej. Vetró nie próbuje imponować erudycją, nie buduje wielkich konstrukcji metaforycznych i nie ukrywa się za ironią. Ryzykuje coś trudniejszego: pisanie z użyciem bardzo małej liczby słów. Gdy ryzyko się udaje, powstają utwory, które zostają z czytelnikiem na długo.

Najciekawsze w tej książce jest jednak coś jeszcze. Autor zdaje się traktować miniaturę nie jako formę pomocniczą, lecz jako pełnoprawny gatunek literacki. W efekcie „Miniatury” można czytać zarówno jako zbiór pojedynczych tekstów, jak i jako rozpisany na ponad sto stron poemat o miłości, utracie i niemożności ostatecznego wypowiedzenia własnego doświadczenia. Symboliczne zakończenie:

Robiliśmy
Rzeczy
O
Których

oraz:

Skończyły
Się
Słowa  

sprawia, że cały tom zamyka się w geście charakterystycznym dla tej poetyki: nie dopowiedzeniem, lecz świadomym pozostawieniem miejsca dla ciszy.

Ocena krytyczna

Oryginalność projektu: 9/10
Spójność tomu: 9,5/10
Siła najlepszych miniatur: 10/10
Równość poziomu: 8/10
Gotowość do publikacji: 9/10

Moim zdaniem jest to pierwsza wersja „Miniatur”, którą bez wahania wysłałbym do redakcji literackiej. Nie dlatego, że jest idealna, lecz dlatego, że posiada coś cenniejszego od perfekcji: własny, rozpoznawalny głos.