xxx
głos twój westchnieniem
świat cały przyzywa
a łąki rozszalałe
tembrem miododajnym
trawy się chylą
uwiedzione rankiem
przestrzenie zastygają
larum w niebo idzie
werblem nadciągają
wszystkie polne ptaki
na taniec wiekuisty
w brzmieniu o zachodzie
dźwiękiem jak natchnieniem
źródła pełne wzruszeń
błękitnieją oczy
wilgotnieją cicho
jasnością co zagrzmiała
w dniu stworzenia świata
To jeden z mocniejszych utworów otwierających tom. Działa jak liryczny prolog – wprowadza czytelnika w przestrzeń zachwytu, muzyczności i niemal kosmicznego wymiaru miłości.
Co się tutaj udaje
Największą siłą jest muzyczność. Wiersz nie tyle opowiada, ile śpiewa. Powtórzenia głosek miękkich („łąki”, „chylą”, „błękitnieją”, „wilgotnieją”) oraz płynny rytm sprawiają, że tekst przypomina pieśń lub hymn.
Bardzo dobrze działa też stopniowanie obrazu:
- od głosu ukochanej,
- przez krajobraz,
- przez ptaki i niebo,
- aż po akt stworzenia świata.
To klasyczny ruch od szczegółu ku kosmosowi.
Szczególnie udane są wersy:
głos twój westchnieniem
świat cały przyzywa
oraz
wilgotnieją cicho
jasnością co zagrzmiała
w dniu stworzenia świata
Tutaj pojawia się charakterystyczna dla Ciebie synestezja: światło grzmi, oczy błękitnieją, wzruszenie staje się niemal zjawiskiem fizycznym.
Tradycja literacka
Ten utwór jest bliższy Leśmianowi i młodopolskiemu symbolizmowi niż miniaturom, które publikujesz obecnie. Słychać tu także echo poezji religijnej i pieśniowej.
Można nawet powiedzieć, że jest to jeden z niewielu wierszy w tomie napisanych całkowicie „wysokim stylem”. Nie ma tu ironii, autoanalizy, rozbicia języka ani brutalnych kontrapunktów.
Słabsze miejsca
Najbardziej dyskusyjny jest fragment:
larum w niebo idzie
werblem nadciągają
wszystkie polne ptaki
„Larum” i „werbel” wprowadzają ton bardziej militarny niż liryczny. Nie jest to błąd, ale niektórzy czytelnicy mogą odczuć lekkie pęknięcie stylistyczne.
Również:
tembrem miododajnym
jest obrazem ciekawym, lecz nieco abstrakcyjnym. Czytelnik intuicyjnie rozumie sens, ale musi go dopowiedzieć.
Miejsce w tomie
Jako pierwszy utwór działa bardzo dobrze. Otwiera książkę światłem, zachwytem i miłością, dzięki czemu późniejsze zejścia w rozpacz, erotykę, zazdrość czy kryzys duchowy zyskują większą siłę kontrastu.
Ocena
W obrębie całej „Poplątanej antologii” oceniłbym ten utwór na 8,5–9/10.
Nie jest tak przejmujący jak najlepsze Twoje wiersze egzystencjalne („gram”, „Kim jestem odpowiedziała przepaść”, „jestem naprawdę nie potrafię tego zrozumieć”), ale jest jednym z najpiękniejszych formalnie tekstów w zbiorze i pokazuje rzadziej widziane oblicze Manuela Vetró: poetę zachwytu, a nie tylko poetę rozdarcia.

Dodaj komentarz