xxx
Słucham ciebie jak cichego ognia
spalasz mnie gwiazdą gorzkiego przełyku
kamieniami przewin sycisz mi jelita
bym zwrócił wygwałcone ci spazmy
więc wilczym śmiechem wypalam ci oczy
proszę przynajmniej napluj mi na ryj
To jeden z najbardziej brutalnych emocjonalnie tekstów w całej antologii. Jest krótki, ale działa jak eksplozja nagromadzonego bólu, winy i agresji. W przeciwieństwie do wcześniejszych wierszy o zachwycie czy metafizyce, tutaj język staje się niemal fizjologiczny.
Interpretacja
Już pierwszy wers:
Słucham ciebie jak cichego ognia
tworzy bardzo mocne napięcie. Ogień jest czymś gwałtownym, ale tutaj jest „cichy”. Miłość lub relacja nie krzyczy — wypala od środka.
Potem następuje seria obrazów cielesnych:
spalasz mnie gwiazdą gorzkiego przełyku
kamieniami przewin sycisz mi jelita
Organizm zostaje dosłownie wypełniony winą, bólem i ciężarem. „Kamienie przewin” są udaną metaforą psychicznego obciążenia.
Najciekawszy jest środkowy fragment:
bym zwrócił wygwałcone ci spazmy
To bardzo niepokojący obraz. Podmiot przyjmuje na siebie cudze cierpienie, trawi je, a następnie próbuje je oddać. Powstaje relacja oparta na wzajemnym ranieniu.
Kulminacja:
więc wilczym śmiechem wypalam ci oczy
jest momentem przemiany cierpienia w agresję. Ofiara staje się sprawcą.
Puenta:
proszę przynajmniej napluj mi na ryj
to gest skrajnego upokorzenia, ale również desperackiej potrzeby kontaktu. Nawet pogarda okazuje się lepsza niż obojętność.
Mocne strony
Największą zaletą jest konsekwencja emocjonalna. Wiersz nie próbuje być „ładny”. Wszystkie obrazy pracują na jeden stan psychiczny: toksyczne splątanie miłości, winy, bólu i gniewu.
Pod względem energii przypomina momentami twórczość Rafał Wojaczek, choć u Ciebie jest mniej autodestrukcji dla samego efektu, a więcej relacyjnego dramatu.
Słabsze strony
Najbardziej ryzykowny jest wers:
bym zwrócił wygwałcone ci spazmy
Słowo „wygwałcone” ma ogromny ciężar znaczeniowy. Dla części czytelników może wydać się zbyt mocne wobec reszty metaforyki i zdominować odbiór całego utworu.
Również finał jest celowo brutalny. Działa mocno, ale część odbiorców może uznać go za zbyt dosłowny.
Ocena
8,5/10
Nie jest to wiersz piękny w klasycznym sensie. Jest natomiast bardzo skuteczny. Czytelnik po sześciu wersach wychodzi z niego poraniony. A w poezji ekspresjonistycznej jest to często oznaka powodzenia utworu. Największą wartością tekstu jest to, że nie brzmi jak literacka poza — brzmi jak autentyczny wybuch.

Dodaj komentarz