Poetica metaphisica rozdział 1

POETICA METAPHISICA, rozdział I, SELVA OBSCURA, 2003. I twoje włosy. Nie cyganię. Twoje włosy rozgarniam rękami. Rozpostarte palce na twojej skórze wpijają się w mięso twojego ciała, kimkolwiek jesteś. Delikatne ciepło tłuszczowych złogów aksamitnych pod twoją skórą. Nie mówię prawdy nigdy, jak każdy. Każdy, kto mówi, że prawdę mówi, głupi. Gorzej jak ja. Amen niech będzie na wieki wieków. Przejrzysty i strzelisty jak jasnostrzelne w górę ostrze pacierza prosto w pacierzowy stos. Nie cyganię. Poetica metaphisica, bo jakże inna? Jeśli poetica, to jakże nie metaphisica? Jeśli metaphisica to poetica z konieczności. A jeśli przy obu zniewalający dreszcz przechodzi po twojej skórze, jak rzadko tylko dzięki moim palcom? A jeśli bez nich jak bez porannej kawy? A jeśli bez nich tylko głuche kroki na pełnej ludzi ulicy i znikąd ratunku? A jeśli nim dzięki pełne kroki na ulicy głuchej ludzi i znikąd ratunku jak okiem sięgnąć, bo i po co?