POETICA METAPHISICA, rozdział VIII, SELVA OBSCURA, 2003. Ubi tu Gaius, ibi ego Gaja, szła ulicą powtarzając do siebie w kółko. Szła zwracając na siebie uwagę, wymachiwała rękami, kręcąc palcami młynki niepokoju. Ubi tu Gaius, ibi ego Gaja, kochany. Jedyny mój, już nigdy, nigdy więcej już, obiecuję. Ubi tu Gaius, ibi ego Gaja przerywały ciche westchnienia, siąpania jakby. Nagle wyrwał się jej z piersi tłumiony szloch. Usiadła na pobliskiej ławeczce i łkała, a ramiona jej unosił rytmicznie w górę i w dół tłumiony płacz, który wybuchnął tak, iż powtarzane dotąd słowa jak zaklęcie uwięzły w gardle, przestały działać.
Skopiuj adres i wklej go w swoim WordPressie, aby osadzić
Skopiuj i wklej kod na swoją witrynę, aby osadzić element