Pisałem przed maturą, wyszedł nawet tomik, staraniem instruktorki od kultury, bez ISBN, na studiach pisałem sporo, miałem antologię słońce w błocie i jeszcze jakąś, już nie pamiętam tytułu, było tego na pewno ponad dwieście wierszy, łącznie, te antologie wsadziłem do internetu i ktoś mi je ukradł, i publikował dalej, ale o dziwo, zostawił autora, to może i nie była to kradzież, tylko upowszechnienie, wiersze w jakichś pobieralniach były, ale jeśli sygnowane jako Manuel Vetró i ten sam plik PDF, który zrobiłem, to, w zasadzie, chyba trzeba było dziękować za taką kradzież, choć przecież mnie o zdanie nikt nie pytał, a mógł,
Modlitwy po końcu świata napisały się po końcu Selva Obscura, w 2003, i stanowią jej domknięcie, autokomentarz, koniec, kolejny. Mogą też istnieć samoistnie, jako byt odrębny, bronią się same,
W czym rzecz, pokrótce zarysuję. W 2008 miałem już - nie pamiętam który rok - pierwszy, drugi, prymitywne studio nagrań, mikser behringer, 4 kanałowy, mikrofon tej marki C-1 do nagrywania wokali, nieopatrznie kupiony na fali entuzjazmu markowy i drogi kierunkowy, wokalny shure, laptop, darmowy program Audacity i szaleńczą myśl, by nagrywać piosenki - ale nie sobie - by nagrywać innych, łowić talenty, siać ferment twórczy za pomocą medium muzyki.
słuchaj, z księgą Syracha, synku, to był teatr tylko, że nie potrafiłeś w niej odnaleźć rozwinięcia czwartego przykazania, bo przecież z odnalezieniem pierwszego w czwartym już nie miałeś problemu,
Zostaw słowo, lub to, co pomiędzy słowami.