
Kiedym odpalił tego Boba Dylana, od razu mi przyszła myśl, przecież on śpiewa gorzej ode mnie, i przypomniało mnie się, że nawet tą myśl kilkukrotnie eksplikowałem Żonie, przy okazji oglądania jakichś filmów o Bobie Dylanie, ale zawsze śmiała się ze mnie, czy też mnie nawet wyśmiewała, to jednak jest różnica, że jestem totalnie, prawda, megalomaniakiem, ja tam swoje wiem, obaj jesteśmy z laureatem nagrody nobla przecież poetami, obaj śpiewać nie umiemy, no, on umie grać na gitarze (lepiej), no i może jeszcze, że karierę zrobił, głównie jednak poetycko-muzyczną, no i ten nobel, bo jego piosenki śpiewali wszyscy, oczywiście wszyscy lepiej, no i jeszcze, że Bob wiele piosenek napisał, a ja tylko kilka, ja nie śpiewałem Dylana akurat, ale śpiewałem Cohena, dla odmiany, napisz w kontradystynkcji, znowu, nie ma bata, ile można, jeszcze kilka wpisów, wracając do Cohena, nie pamiętam kiedy, oczywiście, nagrywałem te piosenki, dwanaście lat temu je zamieściłem w internecie, ale kiedy nagrałem, nie wiem, jakość nagrania jest dobra, studyjna, podobnie jak wykonanie, choć w mym studio, nagrywałem na żywo, bez poprawek, więc gdzieniegdzie drobne błędy są, proszę się nie zrażać, jak nie zrazili się moi fani w Kanadzie, bo okazało się, kiedy jeszcze SoundCloud był łaskaw, lata temu, udostępniać dane za darmo, o krajach, w których nagrania są odtwarzane, okazało się, że najwięcej, 90% odtworzeń miałem z Kanady, a to przecież ojczyzna Leonarda, co mnie budowało, tym bardziej, że jak na SoundCloud, odtworzeń tych było zupełnie niemało.
Także z dumą Państwu prezentuję minialbum










Zostaw słowo, lub to, co pomiędzy słowami.