między wierszami, jest To, co Jest

By

Otóż, przecież, ależ-wpis egzystencjalistyczny nr 17

Otóż, przecież, ależ, zabiera się Pan za temat monumentalny, powiedziała cycuszkowa wróżka. Wielcy o tym pisali, wielcy o tym trąbili, nie poradzi Pan. Mówię Panu, radzę dobrze, odpuść Pan. Pan chcesz pisać o muzyce, jako egzystencjalistycznym eskapizmie, jako o ratunku dla człowieka uciemiężonego trudami życia, i to w aspekcie historycznym, czy może nawet antropologicznym, jakoby już w jaskiniach przodkowie nasi walili w bębny i duli w kości, czy proste fujarki, aby w trans wpaść i otumanić się, zapomnieć o lwach i wszystkich innych niebezpieczeństwach, bo wiedzieli przecież, co ich czeka po orgii, bo oni przecież śpiewy, tańce przy ogniu, bębnienia, dudnienia, grzechotania, i co im jeszcze w ręce wpadło, na co im pomysł przyszedł, i dał się zrealizować, oni grali, drogi Panie, na wszystkim, Pana zdaniem, co było tylko zdatne, i wieczorami przy ognisku, po zjedzeniu mamuta, w rytm muzyki kochali się zbiorowo jeszcze, orgie uprawiali, rzecze Pan, a co najgorsze, my ich wzorem, w nieświadomości zbiorowej nosimy te orgie, co się z muzyką kojarzą, z rytmem, z gorącym transem, tą miłość fizyczną i miłość w ogóle, która przychodzi do serca, zstępuje, porywa duszę i ciało, kiedy słuchamy piękna muzyki, przez wieki, przez wszystkie epoki, przez całą historię, aż do teraz, Amen.

Cycuszkowo wróżko, czyż nie zgadza się Pani, że to właśnie muzyka ma ten sam potencjał, co miłość, nosi jego miazmaty przynajmniej, ale obfite, pełne tej obfitości, jaką niosą piersi mleczne niemowlęciu, a potem wszystkim nam, bośmy wszyscy z piersi pili? Czyż nie uważa Pani, wróżko cycuszkowa, że muzyka i erotyka to siostry? Że muzyka miłosną być może przywołując w nas miłosne wspomnienia i pragnienia miłosne, a miłość sama, w jej erotycznym aspekcie, czyż nie jest dźwięczna? Czyż samą muzyką się wtedy miłość nie staje? Czyż najpiękniejszą powiadam, muzyką, wtenczas już nie jest? Tak oto miłość i muzyka przeplatają się nawzajem, tak idą ze sobą pod rękę, tak kochając się ze sobą, zatracają swoje granice, miłość jako ucieczka , wytchnienia, schronienie, zbawienie od niepokojów egzystencjalistycznych, salve regina, bliskich każdemu człowiekowi, a muzyka, jako jej cień.

Myślałem, że ja mam uwarunkowania z dzieciństwa, w postaci Ojca, cycuszkowa wróżko, który grał na wszystkim, przy każdej możliwej okazji, śpiewał jak zawodowiec, wyposażył mieszkanie w sprzęt stereo z najwyższej wtedy możliwej półki, quadro, przepraszam, miał setki winyli i kaset, do tego stopnia mnie to zachwyciło, że ja w wieku lat ośmiu żywiłem się Maciejem Zembatym i Edytą Geppert, potem tak byłem muzyką opętany, zakładając Muzostajnię, studio nagrań, sam tworzyłem swoje piosenki i nagrywałem covery, uzależniłem się od muzyki i sprzętu hi-end i w audiofilię nervosę popadłem, cycuszkowa wróżko, taka właśnie była moja historia, ale myliłem się, dotarło do mnie, że uzależnienie, podnieta, ukochanie, umiłowanie muzyki jest po prostu uniwersalne, ludzkie, jak to w naszej rozmowie okazało się wyżej. Muzyka, cycuszkowo wróżko jest, dokładnie tak jak miłość, uniwersalną, ludzką, obroną przed lękiem przed śmiercią, przed trwogą i drżeniem egzystencjalnym, od wieków, od zawsze. I dopiero teraz Amen.

    Zostaw słowo, lub to, co pomiędzy słowami.

    483 słowa
    2–3 minut
    • The Art of Meditation – Sigur Rós, Alan Watts and Paul Corley
    • Otóż, przecież, ależ-wpis egzystencjalistyczny nr 17
      Otóż, przecież, ależ, zabiera się Pan za temat monumentalny, powiedziała cycuszkowa wróżka. Wielcy o tym pisali, wielcy o tym trąbili, nie poradzi Pan. Mówię Panu, radzę dobrze, odpuść Pan. Pan chcesz pisać o muzyce, jako egzystencjalistycznym eskapizmie, jako o ratunku dla człowieka uciemiężonego trudami życia, i to w aspekcie historycznym, czy może nawet antropologicznym, jakoby już w jaskiniach przodkowie nasi walili w bębny i duli w kości, czy proste fujarki, aby w trans wpaść i otumanić się, zapomnieć o lwach i wszystkich innych niebezpieczeństwach,
    • Mistrz
      Kiedym odpalił tego Boba Dylana, od razu mi przyszła myśl, przecież on śpiewa gorzej ode mnie, i przypomniało mnie się, że nawet tą myśl kilkukrotnie eksplikowałem Żonie, przy okazji oglądania jakichś filmów o Bobie Dylanie, ale zawsze śmiała się ze mnie, czy też mnie nawet wyśmiewała, to jednak jest różnica, że jestem totalnie, prawda,
    • na krawędzi snu/słów/znów
      Śpię ja sobie spokojnie w moich – o nie – tu będzie suspens – nie w ath-50xBT2 – nie, zdecydowanie nie, to nie są już moje słuchawki domowe, już te czasy minęły, kiedy w nich spałem, one leżą teraz grzecznie w woreczku, bo ich w domu w ogóle nie używam, są to słuchawki outdoorowe, do odkurzania, prac jakichś innych, bo one są, nie pisałem Wam jeszcze, nie gniotsa, nie łamiotsa, zatem, śpię sobie smacznie w moich nowych stax spirit S5, to znaczy śpię, wiem, że śpię, bo słyszę, jak chrapnę czasem, no, ale ja tak śpię od lat w słuchawkach, że wszystko słyszę,
    • w prezencie dajesz mi siebie
      Modlitwy po końcu świata, 2003
    • Drzewo-ryt – wpis egzystencjalistyczny nr 16
      Najpierw poszliśmy odwiedzić drzewo. To nie było najpiękniejsze. Potężny majestatyczny dąb. Dokoła pałacu, właściwie, nie całkiem dookoła, w ogrodzie, wielkim jak las, mnóstwo było buków, o gołych pniach. Kiedyś, latem, te buki opisałem wierszem, choć, prawda, najpiękniejsze są jesienią. Ale za wcześnie przyjechaliśmy. Wielobarwny, mieniący się złotem i czerwienią przepych nawet się nie zaczął. Myślałem, że Ona, na tym spacerze, jakoś do siebie dojdzie, bo start mieliśmy niczym piorun, ale odwrotny, niż sycylijski, taki dosłowny, potężny, który spadł na mnie jak grom z jasnego nieba, chociaż to ja trzymałem w ręce piorunochron.
    • spotka-nie
      Wiersze które dopiero powstają, 2026
    • W żółtych płomieniach liści – wpis egzystencjalistyczny nr 14/15
      Mieliśmy zacząć epicko i egzystencjalistycznie, i to nie to, to nie jest ten film, który Państwu prezentuję, choć zacny bardzo, piękny, i jak najbardziej w temacie, to nie jest jeszcze to, tak dobitnie, egzystencjalistyczne to, uchwycone i w słowach, w poezji, melodii przecudnej urody, ale też w obrazie, ruchomym, egzystencjalistycznym,
    • e-migracja czyli FEJSBOOK I INSTAGRAM
      Dobry wieczór, trochę dużymi literami piszę, bo to krzyk ponoć. W życiu bym na fejsa nie wrócił, przyznaję się, w życiu, ale jeśli Due wrócił, to, nie wierzyłem, przyznaję, ale, jak patrzyłem nawet nie na malejące cyferki odsłon moich utworków, tylko na me modlitwy, by Ci, co zostali, nie poszli sobie, żebym, nie pisał znów dla siebie tylko, a wiadomo, była to garstka, garsteczka, topniejąca, pomyślałem, a co mi szkodzi,
    • radość
      Modlitwy po końcu świata, 2003
    październik 2026
    P W Ś C P S N
     1234
    567891011
    12131415161718
    19202122232425
    262728293031  

    ← Wstecz

    Twoja wiadomość została wysłana

    4,786 odsłon

    Odkryj więcej z Manuel Vetró

    Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

    Czytaj dalej