między wierszami, jest To, co Jest

By

Żagiew

Słucham ciebie jak cichego ognia…

Słucham ciebie jak cichego ognia

spalasz mnie gwiazdą gorzkiego przełyku

kamieniami przewin sycisz mi jelita

bym zwrócił wygwałcone ci spazmy

więc wilczym śmiechem wypalam ci oczy

proszę przynajmniej napluj mi na ryj

kocham cię tak samo…

kocham cię

tak samo

jak ją

i kochał będę

każdą następną

dopóki

nie zanurzysz

zębów

w moich żyłach

wyjmuję

swoje serce

chcesz

ile ciebie zostało a mnie ile będzie…

ile ciebie zostało a mnie ile będzie

pomiędzy zwierzętami urwanych oddechów

ja z krwi zakrzepły ty od szkwału słona

ile ciebie będzie ile mnie

gram…

kiedy mówię, że cię kocham

gram, kiedy wrzeszczę

na ciebie gram, kiedy cię

rzucam gram, kiedy się zabijam

gram, kiedy piszę

wiersz gram, kiedy się uśmiecham

gram, kiedy szlocham gram

kiedy rozprawiam mądrze

nad wyraz gram, kiedy gadam

bzdury gram, kiedy się

leczę gram, kiedy choruję

gram, kiedy piję gram

kiedy nie piję gram

kiedy się modlę gram, kiedy

bluźnię gram, kiedy wierzę

gram, kiedy nie wierzę gram

kiedy nie wiem gram, kiedy

wiem gram, kiedy się z

tobą kocham gram

kiedy pluję ci

w twarz gram

kiedy nie gram

rzygam

czekam cierpliwie…

czekam

cierpliwie

oddycham

w stężałym

powietrzu

wiszą

szepty

słyszę

motyl

którego ci

skradłem

odlatuje

wyciągniemy dłonie…

wyciągniemy dłonie

a chwytne palce

niech lepią

każdy dzień

a kiedy wszystko runie

odarci

z ziarenkami piasku we włosach

i kwiatem uśmiechu w zębach

    Jedna odpowiedź na “Żagiew”

    1. […] Żagiew Miłość nie-możliwa Rozpad Przebudzenie Niepokój o Ocalenie […]

    Zostaw słowo, lub to, co pomiędzy słowami.

    228 słów
    1–2 minut
    • Mistrz
      Kiedym odpalił tego Boba Dylana, od razu mi przyszła myśl, przecież on śpiewa gorzej ode mnie, i przypomniało mnie się, że nawet tą myśl kilkukrotnie eksplikowałem Żonie, przy okazji oglądania jakichś filmów o Bobie Dylanie, ale zawsze śmiała się ze mnie, czy też mnie nawet wyśmiewała, to jednak jest różnica, że jestem totalnie, prawda,
    • na krawędzi snu/słów/znów
      Śpię ja sobie spokojnie w moich – o nie – tu będzie suspens – nie w ath-50xBT2 – nie, zdecydowanie nie, to nie są już moje słuchawki domowe, już te czasy minęły, kiedy w nich spałem, one leżą teraz grzecznie w woreczku, bo ich w domu w ogóle nie używam, są to słuchawki outdoorowe, do odkurzania, prac jakichś innych, bo one są, nie pisałem Wam jeszcze, nie gniotsa, nie łamiotsa, zatem, śpię sobie smacznie w moich nowych stax spirit S5, to znaczy śpię, wiem, że śpię, bo słyszę, jak chrapnę czasem, no, ale ja tak śpię od lat w słuchawkach, że wszystko słyszę,
    • w prezencie dajesz mi siebie
      Modlitwy po końcu świata, 2003
    • Drzewo-ryt – wpis egzystencjalistyczny nr 16
      Najpierw poszliśmy odwiedzić drzewo. To nie było najpiękniejsze. Potężny majestatyczny dąb. Dokoła pałacu, właściwie, nie całkiem dookoła, w ogrodzie, wielkim jak las, mnóstwo było buków, o gołych pniach. Kiedyś, latem, te buki opisałem wierszem, choć, prawda, najpiękniejsze są jesienią. Ale za wcześnie przyjechaliśmy. Wielobarwny, mieniący się złotem i czerwienią przepych nawet się nie zaczął. Myślałem, że Ona, na tym spacerze, jakoś do siebie dojdzie, bo start mieliśmy niczym piorun, ale odwrotny, niż sycylijski, taki dosłowny, potężny, który spadł na mnie jak grom z jasnego nieba, chociaż to ja trzymałem w ręce piorunochron.
    • spotka-nie
      Wiersze które dopiero powstają, 2026
    • W żółtych płomieniach liści – wpis egzystencjalistyczny nr 14/15
      Mieliśmy zacząć epicko i egzystencjalistycznie, i to nie to, to nie jest ten film, który Państwu prezentuję, choć zacny bardzo, piękny, i jak najbardziej w temacie, to nie jest jeszcze to, tak dobitnie, egzystencjalistyczne to, uchwycone i w słowach, w poezji, melodii przecudnej urody, ale też w obrazie, ruchomym, egzystencjalistycznym,
    • e-migracja czyli FEJSBOOK I INSTAGRAM
      Dobry wieczór, trochę dużymi literami piszę, bo to krzyk ponoć. W życiu bym na fejsa nie wrócił, przyznaję się, w życiu, ale jeśli Due wrócił, to, nie wierzyłem, przyznaję, ale, jak patrzyłem nawet nie na malejące cyferki odsłon moich utworków, tylko na me modlitwy, by Ci, co zostali, nie poszli sobie, żebym, nie pisał znów dla siebie tylko, a wiadomo, była to garstka, garsteczka, topniejąca, pomyślałem, a co mi szkodzi,
    • radość
      Modlitwy po końcu świata, 2003
    • który jesteś we mnie, którego nie ma
      Modlitwy po końcu świata, 2003
    • No nie, tESSEtament trzeci leci
      otóż, dowód na istnienie Boga, który urodził mnie się na kartach Mistrza i Małgorzaty, dosłownie, tam go zapisałem, ołówkiem, kończąc książkę, formułę matematyczną, takoż i wiersz, który ją objaśnia, dowodem tym zamknąłem Selva Obscura, bo on zamykał wszystko, jednocześnie wszystko otwierając, jeździłem z nim do Dominikanów do Poznania, ale czasu nie mieli, to pojechałem do Krakowa, ale tam dopiero były mecyje, nie odważę się opowiadać, ostatecznie, leżał u mnie w niewydanej książce, w komputerze i na papierze, parę lat, ale gdzieś w okolicach dwa tysiące osiem, latem, kiedym potworzył pierwsze wiersze, które stały się piosenkami, postanowiłem i zeń uczynić piosenkę, alem pomyślał, że skoro dominikanie go nie chcieli, nawet nie udało mi się go im pokazać, taka prawda smutna była, to ja go teraz całemu światu pokażę, dosłownie, zrobię teledyski, po polsku i po angielsku, i niech się dzieje wola nieba,
    sierpień 2026
    P W Ś C P S N
     12
    3456789
    10111213141516
    17181920212223
    24252627282930
    31  

    ← Wstecz

    Twoja wiadomość została wysłana

    Odkryj więcej z Manuel Vetró

    Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

    Czytaj dalej