Która to kropka i nad którym i, zapytać słusznie by można, niemniej, brakuje mi kropki nad i, w tych moich wpisach egzystencjalistycznych, i zapewne, ta kropka nad i nie będzie kropką ostatnią, być może, kto to wie, wiedzieć może (zapożyczenie od Due, chyba, nie jestem już pewien), niemniej dziś stawiamy kropkę, tymczasową może, zatem wbrew metaforycznemu takiemu rozumieniu kropki nad i, jednak, jakie to ma znaczenie, ostatecznie nic nie ma znaczenia, choć przecież wszystko ma znaczenie, taki tytuł nosiła moja druga po Selva Obscura książka, która za czasów Demoniacal Monique zaczęła mi się rodzić, ale umarła, zostawszy w jej komputerze, więc ona odeszła razem z moją książką, i kilkoma innymi jeszcze rzeczami, i nie odezwaliśmy się już do siebie więcej, a ja po stracie Monique, książkę pogrzebałem, spaliłem w pamięci, nie ma po niej śladu, prócz tego, że zaczęła się pisać i piękny miała tytuł, wszystko ma znaczenie, niby wbrew egzystencjalizmowi, ale tylko pozornie, ja tu właśnie o tym miałem, ten mój egzystencjalizm, który się w bólach, tu w kolejnych wpisach egzystencjalistycznych wyłaniał, w poprzednim wprost definiował się, że jest już przekroczeniem, transgresją, a nawet nieśmiałą transcendencją mistycyzmem, a mistycyzm sam, rzeczywiście był nieśmiały, przynajmniej ten z piosenki a-teistycznie brnie przez świat i opatulony miłością, w utworach które chcę zaprezentować dziś, mój mistycyzm z egzystencjalizmu wyrosły, czy też mistyczny egzystencjalizm, definiuje się już par excellence w dwóch piosenkach – pierwsza, chronologicznie, nagrana w 2008 roku, mój bóg jest bezdomny – w warunkach urągających wszystkiemu, niedługo pojawi się wpis tłumaczący te nagrania, wyjaśniający co nieco, a może nawet więcej – jest wyśpiewanym wierszem o tym właśnie tytule, mój bóg jest bezdomny , egzystencjalnie bolesnym i prawdziwym, druga, piosenka naiwna, nie wiem z którego roku dokładnie, opublikowana w 2020, występuje w kilku wersjach, w tym instrumentalnych,

zaprezentuję tutaj całą playlistę, jestem z niej szczególnie dumny, gdyż ten naiwny utwór jest wprost egzystencjalny i wprost mistyczny, jak cały ten mój mistyczny egzystencjalizm, zatem wszystko jest perfekcyjnie na miejscu i zapina się w sam raz, nadto sam opracowałem ścieżki dźwiękowe, instrumentaria, linie melodyczne, sam zaśpiewałem, jakość nagrań jest dobra i uważam, że po dziś dzień, choć różnych utworów mam mnóstwo, piosenka naiwna to wciąż jest szlagier, numer jeden i przebój, szlagwort i zupełnie nie rozumiem, dlaczego ciągle nie puszczają jej w radio.












Zostaw słowo, lub to, co pomiędzy słowami.