między wierszami, jest To, co Jest

By

Zamki na piasku – czyli wpis egzystencjalistyczny nr 1

Zainspirowała mnie Pani Maria, znów, do wpisu niniejszego, to drugi raz dzisiaj, udało jej się wyrwać mnie spod kołdry, pod którą bezpiecznie skryłem się przed zewnętrznym światem, który chciałby mnie zjeść, pochłonąć i wypluć, zmaltretowanego, nieżywego. Śmierci i tak nie uniknę, wiadomo, choć próbuję, na przykład chowając się przed nią pod kołdrą. Zrobię tylko krótką wyliczankę, rak prostaty, biopsja, rak jelita grubego, kolonoskopia, anemia, otyłość, czterdzieści kilo w zapasie, nadciśnienie, choroba wieńcowa, atak serca, udar, demencja, alzheimer, parkinson, wypadek komunikacyjny, zejście w pracy z powodu kumulacji absurdu, absurditas ad mortem, inne możliwości zgonu pomijam te najbardziej ludzkie, homo sum, humani nihil a me alienum puto, bom je na stronie niniejszej przeca poniekąd opisał.

Kiedy byłem w przedszkolu i w szkole podstawowej, mieliśmy trzepak i piaskownicę, do zabawy, dwie bramy do kopania w piłkę, krzaki i drzewa, było wspaniale. Dziś chciałem poświęcić parę zdań piaskownicy. Chłopaków w bloku było kilku i dwie dziewczyny i myśmy jakoś tak zespołowo wznosili te budowle – latem – i zimą – ze śniegu – i pamiętam, że były monumentalne, jak na dzieciaki i dość wymyślne. Pracowaliśmy jako jedna ekipa do momentu ukończenia dzieła. I dzieło to stało czas jakiś, raczej krótki, od kilku minut, do kilku dni. Potem czuliśmy zew krwi, też zbiorowo, też hordą, pęd do destrukcji, by dzieło to, ubóstwione przez nas, uwielbione i ukochane, nad którym się trudziliśmy, razem, przeważnie dni kilka, unicestwić, uśmiercić, zniszczyć, posłać w niebyt, tam gdzie jego miejsce, i rzucaliśmy się hordą naszą pierwotną nań i oddawaliśmy mu cały nasz popęd śmierci i taki był koniec, nie zostawało nic, sam śnieg, same ziarenka piasku, wszelka forma odchodziła w niebyt, do nicości. Czemuż to piszesz, człowieku skończony? Czyż nie tak jest z nami, ludźmi właśnie, wznosimy pieczołowicie, latami, budowlę naszego życia, by potem zniszczyć ją, w ten czy w inny sposób? Uzależnieniem, rozwodem, zaniedbaniem zdrowia, co prowadzi do chorób, kilka wyżej wymieniłem, do tych śmierci częściowych, a czasem ostatecznych? Także Byt, w Nas, w ludziach, zyskujący Opus Magnum swojego Stwarzania, w momencie, najczęściej, gdy jesteśmy najbliżej, jak można, Wglądu, Mądrości, w dojrzałym wieku, zabiera nas i posyła do piachu, wszystkich, co do jednego. Niemniej On, mając czasu w nieskończoność, następnych Nas powołuje, by z nowego materiału lepić – jeszcze lepsze Formy. Miało wyjść smutno i bez nadziei i coś mi nie wyszło. Czemu ja o tych zamkach na piasku, tytułowych, tak naprawdę chciałem? Bo mam myśli czasem samobójcze, żeby wszystkie moje projekty posłać do piachu, jednym kliknięciem, włącznie z niniejszym, z manuelvetró, by dokonać samobójstwa w internecie w sposób powyższy, i wtedy zawsze mam obraz tych dziecięcych zamków na piasku, któreśmy z upodobaniem niszczyli, zabijali.

    4 odpowiedzi na “Zamki na piasku – czyli wpis egzystencjalistyczny nr 1”

    1. „Miało wyjść smutno i bez nadziei i coś mi nie wyszło.” No i dobrze, że tak nie wyszło, bo jutro nowy dzień, nowy tydzień, więc z nadzieją trzeba w to wchodzić, skrzydła rozwijać i „sięgać, gdzie wzrok nie sięga”, a nie na śmierć jakąkolwiek (blogową?) się szykować. Raptus z Pana jakiś, proszę trochę wyluzować i kilka razy wcześniej się zastanowić, jak to mówią „przespać” sprawę zanim Pan zacznie znowu coś niszczyć i usuwać.
      Nie wiem czy się zgodzę z tym „następnych Nas powołuje”, to wbrew mojemu przekonaniu, nie ma nas następnych, są następni owszem, ale my jesteśmy tylko raz jedyni i niepowtarzalni, nawet jeśli z tych samych atomów nasze i tych następnych ciała są tworzone. 😉

      1. Nawet teologicznych dysput poprowadzić nie jestem wstanie. Wstać nie mogę spod tej kołdry, raz wstałem, żeby niniejszy wpis poczynić. Nie mam nadzieji żadnej, pewność mam tylko jedną – czarną. Egzystencjalną.
        To pisałem ja – podmiot, żeby jakoś do ja-nie ja duowskiego nawiązać i Pani Marii nie martwić.

    2. Pewnie już trochę porozmawiałeś z Panią Marią, jak masz potrzebę porozmawiać, to nie jestem wcale w lepszej sytuacji psychicznej, ale jeśli ma Tobie rozmowa przynieść cokolwiek, nawet ziarenko piasku, pierwsze na nowy Zamek, to jestem.

    3. Manu, co jest?

    Zostaw słowo, lub to, co pomiędzy słowami.

    431 słów
    2–3 minut
    • Zamki na piasku – czyli wpis egzystencjalistyczny nr 1
      Zainspirowała mnie Pani Maria, znów, do wpisu niniejszego, to drugi raz dzisiaj, udało jej się wyrwać mnie spod kołdry, pod którą bezpiecznie skryłem się przed zewnętrznym światem, który chciałby mnie zjeść, pochłonąć i wypluć, zmaltretowanego, nieżywego.
    • TO MY
      Książka poetycka TO MY. Wszystkie cztery części: MINIATURY, MYniatury, Niepokój o Absolut, składające się na TRYPTYK, oraz Wiersze Ocalałe
    • Wiersze ocalałe
      Książka poetycka TO MY. Tom czwarty. Wiersze ocalałe (wszystkie części)
    • DWUGŁOS
      DWUGŁOS. Kropka nad ypsylonem książki poetyckiej TO MY.
    • Ocalenie
      Książka poetycka TO MY. Wiersze Ocalałe. Część szósta, Ocalenie
    • Niepokój o
      Książka poetycka TO MY. Wiersze Ocalałe. Część piąta, Niepokój o
    • Przebudzenie
      Książka poetycka TO MY. Wiersze Ocalałe, Część czwarta, Przebudzenie.
    • Rozpad
      Książka poetycka TO MY. Wiersze Ocalałe. Część trzecia, ROZPAD
    • Miłość nie-możliwa
      Książka poetycka TO MY. Wiersze Ocalałe Część druga, Miłość nie-możliwa.
    • Żagiew
      Książka poetycka TO MY. Wiersze Ocalałe Część pierwsza, Żagiew.
    wrzesień 2026
    P W Ś C P S N
     123456
    78910111213
    14151617181920
    21222324252627
    282930  

    ← Wstecz

    Twoja wiadomość została wysłana

    Odkryj więcej z Manuel Vetró

    Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

    Czytaj dalej