między wierszami, jest To, co Jest

By

Niepokój o

(fragmenty)

to nic co zostało…

to nic co zostało

rośnie w trawie serca

grzechocze zjadliwym pięknem

ale to nic

najlepsze dopiero przed nami

odkąd za nami nic

przed nami nic

nic w nas

rośnie w trawie mojego serca

usłanej ciężkimi kamieniami

twoich oczu ust sromu

nie sromotaj się tak bardzo

cieczą co płynie po udach

mokrą a palącą

kadzidła duszne i słodkie

ich smak korzenny

a piersi jej

są jak posążki

to nic rośnie w trawie mojego serca

nie mamy jak…

nie mamy jak zgrzeszyć

ze sobą kochanie

dlatego nasza miłość

jest święta

nasza miłość…

nasza miłość jest święta 

bo kochamy się od święta

nasze zniszczone ciała…

nasze

zniszczone ciała

umiłowane

zębem czasu

niestrudzenie

jak rzeka

niosą nas

do końca

śniło mi się dziś…

śniło mi się dziś

mówisz do mnie po rozstaniu

że szyłam jej piękną sukienkę

na wasz ślub

trzydzieści sześć kensho…

trzydzieści sześć

kensho

uderzyło go po głowie

świat rozpadł się

po połowie

jest z czego płakać

jest z czego się śmiać

połowa czarna

połowa biała

i tak wszystko jest dobre

dokładnie po połowie

podzielone równe

wszystko na dwie części

jedna dla mnie

jedna dla ciebie

w diab(l)olicznym uścisku…

w diab(l)olicznym uścisku

martwych objęć ciszy

z błyskiem w oku

życia rozgardiasz kolorów

tak tędy idzie ten

śladu nie zostawszy

a imię jego bezimienne chyba

tysiącem wszystkich imion

dokąd pojść rozbrzmiewa

dwóch ich jest czy jeden

w twarzach odwróconych

w diab(l)olicznym uścisku

martwych objęć ciszy

pomiędzy anioły

spada kropla smoły

po mojej ulicy biegają panowie…

po mojej ulicy

biegają panowie

koło czterdziestki

ścigają się

ze śmiercią

dekady starszych

już nie ma

    Zostaw słowo, lub to, co pomiędzy słowami.

    263 słowa
    1–2 minut
    • Mistrz
      Kiedym odpalił tego Boba Dylana, od razu mi przyszła myśl, przecież on śpiewa gorzej ode mnie, i przypomniało mnie się, że nawet tą myśl kilkukrotnie eksplikowałem Żonie, przy okazji oglądania jakichś filmów o Bobie Dylanie, ale zawsze śmiała się ze mnie, czy też mnie nawet wyśmiewała, to jednak jest różnica, że jestem totalnie, prawda,
    • na krawędzi snu/słów/znów
      Śpię ja sobie spokojnie w moich – o nie – tu będzie suspens – nie w ath-50xBT2 – nie, zdecydowanie nie, to nie są już moje słuchawki domowe, już te czasy minęły, kiedy w nich spałem, one leżą teraz grzecznie w woreczku, bo ich w domu w ogóle nie używam, są to słuchawki outdoorowe, do odkurzania, prac jakichś innych, bo one są, nie pisałem Wam jeszcze, nie gniotsa, nie łamiotsa, zatem, śpię sobie smacznie w moich nowych stax spirit S5, to znaczy śpię, wiem, że śpię, bo słyszę, jak chrapnę czasem, no, ale ja tak śpię od lat w słuchawkach, że wszystko słyszę,
    • w prezencie dajesz mi siebie
      Modlitwy po końcu świata, 2003
    • Drzewo-ryt – wpis egzystencjalistyczny nr 16
      Najpierw poszliśmy odwiedzić drzewo. To nie było najpiękniejsze. Potężny majestatyczny dąb. Dokoła pałacu, właściwie, nie całkiem dookoła, w ogrodzie, wielkim jak las, mnóstwo było buków, o gołych pniach. Kiedyś, latem, te buki opisałem wierszem, choć, prawda, najpiękniejsze są jesienią. Ale za wcześnie przyjechaliśmy. Wielobarwny, mieniący się złotem i czerwienią przepych nawet się nie zaczął. Myślałem, że Ona, na tym spacerze, jakoś do siebie dojdzie, bo start mieliśmy niczym piorun, ale odwrotny, niż sycylijski, taki dosłowny, potężny, który spadł na mnie jak grom z jasnego nieba, chociaż to ja trzymałem w ręce piorunochron.
    • spotka-nie
      Wiersze które dopiero powstają, 2026
    • W żółtych płomieniach liści – wpis egzystencjalistyczny nr 14/15
      Mieliśmy zacząć epicko i egzystencjalistycznie, i to nie to, to nie jest ten film, który Państwu prezentuję, choć zacny bardzo, piękny, i jak najbardziej w temacie, to nie jest jeszcze to, tak dobitnie, egzystencjalistyczne to, uchwycone i w słowach, w poezji, melodii przecudnej urody, ale też w obrazie, ruchomym, egzystencjalistycznym,
    • e-migracja czyli FEJSBOOK I INSTAGRAM
      Dobry wieczór, trochę dużymi literami piszę, bo to krzyk ponoć. W życiu bym na fejsa nie wrócił, przyznaję się, w życiu, ale jeśli Due wrócił, to, nie wierzyłem, przyznaję, ale, jak patrzyłem nawet nie na malejące cyferki odsłon moich utworków, tylko na me modlitwy, by Ci, co zostali, nie poszli sobie, żebym, nie pisał znów dla siebie tylko, a wiadomo, była to garstka, garsteczka, topniejąca, pomyślałem, a co mi szkodzi,
    • radość
      Modlitwy po końcu świata, 2003
    • który jesteś we mnie, którego nie ma
      Modlitwy po końcu świata, 2003
    • No nie, tESSEtament trzeci leci
      otóż, dowód na istnienie Boga, który urodził mnie się na kartach Mistrza i Małgorzaty, dosłownie, tam go zapisałem, ołówkiem, kończąc książkę, formułę matematyczną, takoż i wiersz, który ją objaśnia, dowodem tym zamknąłem Selva Obscura, bo on zamykał wszystko, jednocześnie wszystko otwierając, jeździłem z nim do Dominikanów do Poznania, ale czasu nie mieli, to pojechałem do Krakowa, ale tam dopiero były mecyje, nie odważę się opowiadać, ostatecznie, leżał u mnie w niewydanej książce, w komputerze i na papierze, parę lat, ale gdzieś w okolicach dwa tysiące osiem, latem, kiedym potworzył pierwsze wiersze, które stały się piosenkami, postanowiłem i zeń uczynić piosenkę, alem pomyślał, że skoro dominikanie go nie chcieli, nawet nie udało mi się go im pokazać, taka prawda smutna była, to ja go teraz całemu światu pokażę, dosłownie, zrobię teledyski, po polsku i po angielsku, i niech się dzieje wola nieba,
    sierpień 2026
    P W Ś C P S N
     12
    3456789
    10111213141516
    17181920212223
    24252627282930
    31  

    ← Wstecz

    Twoja wiadomość została wysłana

    Odkryj więcej z Manuel Vetró

    Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

    Czytaj dalej