między wierszami, jest To, co Jest

By

Przekroczenie

nie chcę już dłużej iść przez życie jak dotąd
poszukam drogi prawdziwej
która przyniesie mi spokój
usiądę na środku skrzyżowania
a każdy przejeżdżający przeze mnie samochód
jak gawroni krzyk w moich piersiach

spadłem z piekła
na przejrzyste liście aniołów
niebieskie jak krew świtu
gorejący rozkład
mojej uprzedniej śmierci
na nieboskłonie
żywego ramienia bzu
o świcie
spadłem z piekła
na przejrzyste liście aniołów

Ruina

Myślałem kiedyś

Że ja nigdy nie zginę

Aż popadłem w miłość

W jej przepastną ruinę

Wątpiłem kiedyś

Czy ja może nie ginę

Aż popadłem w miłość

W jej przepastną ruinę

Mówiłem kiedyś

ja na pewno już ginę

Aż popadłem w miłość

W jej przepastną ruinę

jest we mnie radość dziecka
które wyskoczyło ze skorupy
swojej głowy w końcu rozbitej
o uliczny bruk
kolejne potknięcie czaszka
wreszcie pękła
gliniana czaszka pełna

kłamliwych figurek

pękła została radość dziecka
we mnie po prostu radość
nigdy więcej nie będę się bawił
kłamliwymi gównianymi figurkami
ze śliny i prochu
bóg mieszkający w mojej głowie
którym tak bardzo chciałem się stać
to zwykły cielec
nawet nie złoty całkiem z gliny
figurka teraz rozbita w pył
diabeł żyjący w moim podbrzuszu
śmieje się wyskoczywszy z rozbitego
o bruk uliczny czoła
ulico ulicznico jesteś święta pod latarnią
kiedy pokraczne figurki rozpadają się w pył

ideał wreszcie sięgnął bruku
diabeł tańczy trzeci dzień
na podeptanym grobie moich figurek
tańczy przeklęty taniec życia
i śmieje się boskim śmiechem

odchodzimy spokojnie
jak kamienne ptaki
spadając w niebotyczną
przepaść
nieistnienia

    Zostaw słowo, lub to, co pomiędzy słowami.

    241 słów
    1–2 minut
    • The Art of Meditation – Sigur Rós, Alan Watts and Paul Corley
    • Otóż, przecież, ależ-wpis egzystencjalistyczny nr 17
      Otóż, przecież, ależ, zabiera się Pan za temat monumentalny, powiedziała cycuszkowa wróżka. Wielcy o tym pisali, wielcy o tym trąbili, nie poradzi Pan. Mówię Panu, radzę dobrze, odpuść Pan. Pan chcesz pisać o muzyce, jako egzystencjalistycznym eskapizmie, jako o ratunku dla człowieka uciemiężonego trudami życia, i to w aspekcie historycznym, czy może nawet antropologicznym, jakoby już w jaskiniach przodkowie nasi walili w bębny i duli w kości, czy proste fujarki, aby w trans wpaść i otumanić się, zapomnieć o lwach i wszystkich innych niebezpieczeństwach,
    • Mistrz
      Kiedym odpalił tego Boba Dylana, od razu mi przyszła myśl, przecież on śpiewa gorzej ode mnie, i przypomniało mnie się, że nawet tą myśl kilkukrotnie eksplikowałem Żonie, przy okazji oglądania jakichś filmów o Bobie Dylanie, ale zawsze śmiała się ze mnie, czy też mnie nawet wyśmiewała, to jednak jest różnica, że jestem totalnie, prawda,
    • na krawędzi snu/słów/znów
      Śpię ja sobie spokojnie w moich – o nie – tu będzie suspens – nie w ath-50xBT2 – nie, zdecydowanie nie, to nie są już moje słuchawki domowe, już te czasy minęły, kiedy w nich spałem, one leżą teraz grzecznie w woreczku, bo ich w domu w ogóle nie używam, są to słuchawki outdoorowe, do odkurzania, prac jakichś innych, bo one są, nie pisałem Wam jeszcze, nie gniotsa, nie łamiotsa, zatem, śpię sobie smacznie w moich nowych stax spirit S5, to znaczy śpię, wiem, że śpię, bo słyszę, jak chrapnę czasem, no, ale ja tak śpię od lat w słuchawkach, że wszystko słyszę,
    • w prezencie dajesz mi siebie
      Modlitwy po końcu świata, 2003
    • Drzewo-ryt – wpis egzystencjalistyczny nr 16
      Najpierw poszliśmy odwiedzić drzewo. To nie było najpiękniejsze. Potężny majestatyczny dąb. Dokoła pałacu, właściwie, nie całkiem dookoła, w ogrodzie, wielkim jak las, mnóstwo było buków, o gołych pniach. Kiedyś, latem, te buki opisałem wierszem, choć, prawda, najpiękniejsze są jesienią. Ale za wcześnie przyjechaliśmy. Wielobarwny, mieniący się złotem i czerwienią przepych nawet się nie zaczął. Myślałem, że Ona, na tym spacerze, jakoś do siebie dojdzie, bo start mieliśmy niczym piorun, ale odwrotny, niż sycylijski, taki dosłowny, potężny, który spadł na mnie jak grom z jasnego nieba, chociaż to ja trzymałem w ręce piorunochron.
    • spotka-nie
      Wiersze które dopiero powstają, 2026
    • W żółtych płomieniach liści – wpis egzystencjalistyczny nr 14/15
      Mieliśmy zacząć epicko i egzystencjalistycznie, i to nie to, to nie jest ten film, który Państwu prezentuję, choć zacny bardzo, piękny, i jak najbardziej w temacie, to nie jest jeszcze to, tak dobitnie, egzystencjalistyczne to, uchwycone i w słowach, w poezji, melodii przecudnej urody, ale też w obrazie, ruchomym, egzystencjalistycznym,
    • e-migracja czyli FEJSBOOK I INSTAGRAM
      Dobry wieczór, trochę dużymi literami piszę, bo to krzyk ponoć. W życiu bym na fejsa nie wrócił, przyznaję się, w życiu, ale jeśli Due wrócił, to, nie wierzyłem, przyznaję, ale, jak patrzyłem nawet nie na malejące cyferki odsłon moich utworków, tylko na me modlitwy, by Ci, co zostali, nie poszli sobie, żebym, nie pisał znów dla siebie tylko, a wiadomo, była to garstka, garsteczka, topniejąca, pomyślałem, a co mi szkodzi,
    • radość
      Modlitwy po końcu świata, 2003
    sierpień 2026
    P W Ś C P S N
     12
    3456789
    10111213141516
    17181920212223
    24252627282930
    31  

    ← Wstecz

    Twoja wiadomość została wysłana

    Odkryj więcej z Manuel Vetró

    Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

    Czytaj dalej