między wierszami, jest To, co Jest

By

Powieść

Piszę powieść żeby się powiesić. Napisać powieść. Powiesić się na gałęzi drzewa. Powiesić się jej na szyi. On mnie może powiesić. Powieść się w życiu. Powieść się to powiesić się. Jeżeli coś mi się może powieść, choćby powieść, to oznacza dla mnie powieszenie. Powodzenie oznacza dla mnie śmierć. Nie może nic mi się powieść, bo będę musiał się powiesić. Dlaczego piszę tę cholerną powieść, żeby się powiesić? Powiesić i rozplakatować, żeby wszyscy podziwiali. Mnie, czy moje wiszące ciało? Czy wiszące ciało może być żywe? Jak poucza przykład Judasza, nie. Ale ciało rozpięte pomiędzy brzegami pustej kartki, wyrastające z heksametrów pisanych czarnym maczkiem, ciało moje w powieści, którą czytasz, tak, to się może powieść, nawet kiedy powieszę się ja jej autor i będę równie rozpięty pomiędzy gałęziami drzewa, z którego potem, kiedyś kartki, i rozdziobią mnie czarne kruki i wrony, czarne i dziobiące równie na wskroś, jak czarne heksametry liter-kruków, usiłujące wydziobać coś na drzewie, gałęzi papieru, wydziobać coś wyrwane uprzednio własnemu ciału, lecz, naprawdę, dziobać udaje się tylko krukom, a ja czarny kruk, dziobię siebie bezskutecznie, bezowocnie, lepiej niech to zrobią kruki i wrony, moje siostry, choć może kto inny niż ja widząc wydziobane przeze mnie rany w drzewie powieści, na której się powiesiłem, będzie, nie jak inni, podziwiał, co takie ważne dla powieszonego, lecz dostrzeże w bezgłosych rytach na trupie drzewa, w którym heksametry, niemy swój krzyk, którego ja dziobiąc w sobie ciągle i próbując się powieś©ić, choć, tak czy tak i tak to na drzewie, i tak czarne kruki liter, szukam bez powodzenia, nie może mi się to powieść, bo samemu nie może się to powieść, samemu nie powodzi się dobrze, samemu jest się bez powodzenia, samemu można się co najwyżej powiesić, więc czemu w jednym tym słowie jest i powieść, którą piszę i powodzenie, którego mi brak, i powieszenie się, przed którym chcę uciec, a jak widać nie mogę, czy choć powieszenie się, rozplakatowanie, tak jak już kiedyś powiedziałem, zamiast: ja chciałem się tylko zaawizować, powiedziałem, ja chciałem się tylko zaafiszować. W jednym słowie powieść, wszystkie moje sprzeczne pragnienia i obawy – powiesić się przed nią, żeby podziwiała, co jeśli to ma mi się powieść, i powiedzie się, to co innego w życiu może mi się nie powieść, kiedy mogę na niej się powiesić, ale ty mu, co tak mnie mami, nic nie powies ? Bo co się dzieje po wies? Po… wieść niesie że, on po … wie i mogę wtedy szybko tylko się powiesić sam żeby on, znów mnie nie spytał mam powiesić cię za jaja? Lepiej napisać o tym powieść. Dlatego Niepamietnik, dlatego Anal Iza, dlatego Bazgra Nina.A Poetica Metaphisica dopiero się zaczyna.

    31 odpowiedzi na “Powieść”

    1. […] Traktat o śmierci czy o życiu wiecznym. One Ona. Albo i On? Lustro i jego druga strona. Bezczas Zazen – WTC Rosi Pozdrowienia z Nowego Jorku niepamiętnik jaka szkoda alleluja Herman wielki wybuch To jest To ziarnko piasku Powieść […]

    2. Czy powodzenie jest tu naprawdę spełnieniem, czy raczej zagrożeniem dla kogoś, kto tak długo budował siebie wokół braku, tęsknoty i niedokończenia, że „prawie” stało się bezpieczniejsze od „jestem”? Czy narrator nie stworzył w słowie postaci, która pozwala mu istnieć, ale jednocześnie zasłania tego, kim jest poza cierpieniem i literaturą? Czy dlatego uznanie może być tak pożądane i tak niebezpieczne zarazem, bo gdyby naprawdę został zobaczony i uznany, musiałby odpowiedzieć sobie na pytanie, kim jest bez czekania, bez braku i bez tego wiecznego „prawie”? Czy nie jest więc tak, że pisanie jednocześnie go ocala i zatrzymuje w miejscu, z którego boi się wyjść? I czy pod całą tą konstrukcją nie został gdzieś zaniedbany człowiek, który od dawna nie potrzebuje już kolejnej opowieści o sobie, tylko zgody na to, żeby po prostu być?

      1. Dziękuję za przepiękne i głębokie pytania do tekstu. Pochylę się nad nimi z przyjemnością rano, tu pragnę jeno zauważyć, że niniejszy tekst pochodzi z Selva Obscura z 2003 roku, więc owszem, motywy i toposy są niektóre wspólne współczesnym, ale tylko niektóre i tylko częściowo. Niemniej, autor jest jeden, a czy podmiot ?

        1. A czy podmiot? Mam wrażenie, że podmiot sam już nie wie, lub celowo nie wie , i mu to na rękę.

          1. Czy podmiot tekstu pisanego w wieku lat 26 jest tym samym podmiotem tekstów pisanych w wieku lat 49 ?

            1. Podtrzymuję. Poprzedni mój komentarz pasuje do tego co myślę, i jak interpretuję. Choć inaczej, to jednak.

    3. To zapytam inaczej jeszcze , czy autor to podmiot ?

      1. To jak z kwadratem i prostokątem. Jedne jest drugim, a odwrotnie już nie. Figura. Wtedy i teraz. Figura. Figura prostokąta, zamiast kwadratu 1:1.

        1. Myśmy to pod moim wpisem o ruinach z Panią Beatą Bppremiera dyskutowali o podmiocie sporo i ona też teorię matematyczną zaproponowała, ale z niej wyszło, że podmiot jest i go nie ma , jest nieokreślony , jest potencjalnie nieskończony

          1. Potencjalnie to już wchodzimy w fizykę

            1. Dokładnie. A jak pociągnąć fizykę konsekwentnie to i poza

              1. Skoro już konsekwentnie pociągamy fizykę, to mnie właśnie interesuje nie tożsamość podmiotu, lecz inwariant. Podmiot w wieku 26 lat nie musi być tym samym podmiotem w wieku 49 lat, żeby w obu powracała podobna architektura braku, pragnienia, niedokończenia i tego osobliwego zatrzymania przed pełnym „jestem”. Autor nie jest podmiotem, oczywiście, ale kolejne podmioty też nie powstają z próżni. Stan układu może się zmieniać, figura może być inna, a jednak pewna zasada organizacji pozostawać zaskakująco trwała. Dlatego nie szukam już tego samego podmiotu, tylko tego, co pozostaje niezmienne mimo jego kolejnych postaci. Bo jeśli po dwudziestu trzech latach zmieniają się figury, język, świadomość i sposób opowiadania, a pod nimi wciąż odnajduję podobny brak, to zaczynam się zastanawiać, czy naprawdę obserwuję kolejne podmioty, czy raczej kolejne sposoby obchodzenia miejsca, do którego żaden z nich nie chce wejść. I wtedy najbardziej interesuje mnie już nie to, kim każdy z nich jest, lecz kogo wszystkie te figury przez dwadzieścia trzy lata skutecznie nie dopuszczają do głosu.

              2. Już nie psychologicznie, ale psychoanalitycznie nawet. Ale jeżeli psychoanalitycznie, to brak jest cechą konstytutywną człowieka, ergo podmiotu, immanentną, nieuniknioną i niezbywalną.

              3. Mam wrażenie, że właśnie zmienił się sens słowa „brak”. Ja pisałam o konkretnym niedopełnieniu, wokół którego ten podmiot organizuje swoją opowieść, a odpowiedzią stał się brak jako uniwersalna cecha człowieka. To trochę tak, jakbym powiedziała, że ktoś całe życie buduje dom wokół pęknięcia w fundamencie, a usłyszała, że każdy dom podlega grawitacji. Prawda, tylko nie o to pytałam. Mnie interesuje, dlaczego ten podmiot tak konsekwentnie wraca do tej samej formy braku i czy nie stała się ona już sposobem, w jaki rozpoznaje samego siebie/ za którym się chowa.

              4. Musiałabyś ten brak zdefiniować

              5. Właśnie go definiuję: nie jako brak konstytutywny człowieka, lecz jako powracające niedopełnienie, wokół którego ten konkretny podmiot organizuje własną narrację. Nie interesuje mnie więc sam fakt istnienia braku, tylko moment, w którym zaczyna on pełnić funkcję zasady konstrukcyjnej. Wracając do domu: nie pytam, czy działa grawitacja, tylko dlaczego kolejne kondygnacje wznoszone są nad tym samym pęknięciem. Bo jeśli pęknięcie biegnie przez fundament, każde następne piętro będzie powtarzało jego linię. A czasem, żeby naprawdę dostać się do fundamentu, nie da się już tego zrobić bez rozebrania ogromnej części tego, co przez lata nad nim dobudowano.

              6. Pora jest późna, więc na dziś wystarczy. Bardzo dziękuję Ci za inspirującą rozmowę. Oby udało nam się podobną jeszcze powtórzyć. Skończę krótko: Rysy w fundamencie ma każdy, cytując klasyka – kultura jako źródło cierpień – i naturą człowieka, także jest przymus powtarzania – czyli budowanie kolejnych pięter – architektura podmiotu – z powtarzającym się pęknięciem.

              7. Być może się uda. Choć mam nadzieję, że jednak kiedyś przeczytasz to inaczej. To co właśnie powtórzyłeś powtarza każdy, kto jest nieszczęśliwy. Nie mi wnikać czy to prawda czy nie. Ale to słowa jak mantra. Mantra nieszczęśliwych. Sprzeczne z logiką. Rysa się nie powiela. Pęknięcie już tak i plaster nie wystarczy. Jedna droga została przeze mnie opisana. Druga to zacząć od nowych fundamentów. Trzecia to chowanie się za pięknymi słowami. Nie ja tych odpowiedzi potrzebuję. Cichej nocy.

              8. Czytałam wcześniej. Ale to dłuższy temat. Jestem po terapii. Przez dwa lata zburzyłam dom, rozlałam fundament na nowo i to co buduje jest dobre. Byłam w miejscu, które opisujesz. I znam te wszystkie wymówki. Trzymanie się czegoś na siłę, znajdowanie argumentów, żeby tylko nie spróbować inaczej, do niczego nie przybliża. A skoro podmiot 23 lata pisze tą samą ręką to ja mam swoje odpowiedzi. Mogłam jednak nadal trzymać się tego co wcześniej. I co bym z tego miała? Mój podmiot się zmienił przez 23 lata.

    4. Po pierwsze, gratuluję. Po drugie, autor zbliżył się do podmiotu, jak na początku dyskusji. Po trzecie, kilkukrotnie nieśmiało pytałem czy podmiot jest ten sam, nie tylko na przestrzeni dziejów. Po czwarte – czytamy i patrzymy z różnych perspektyw – Ty z psychologicznej (psychodynamicznej?) , a ja piszę mocno psychologicznie, owszem, ale to są tylko narzędzia do transgresji i stawiania pytań o To, co Jest.

      1. Po pierwsze: pamiętać, żeby wyłączyć powiadomienia na weekendy. Kto to widział, żeby budził mnie obcy facet. Nie ma po drugie. Byłam w DBT (zaburzenia odżywiania – reakcja na stres, DDD, powtarzalne schematy relacyjne). Pytania warto stawiać.

    5. @ Pola Wierzbicka „i to co buduje jest dobre. ” Jeśli jest takie dobre, to dlaczego na wejściu na blog widzimy takie duże „Wierzby płaczą” ? Płaczą bo jest dobrze? Rzadko płacze się ze szczęścia na tym mocno niedoskonałym świecie? Dlaczego tu i ówdzie „ciurkiem” zadaje Pani tak dużo „ciężkich” pytań? I gdzie są Pani odpowiedzi na te pytania, skoro teraz buduje Pani to co jest dobre?

      1. Chodziło mi o grę z motywem wierzby, nie o deklarację, że człowiek, który próbuje budować coś dobrego, powinien pozostawać poza zasięgiem smutku, lęku czy rozczarowania. To byłoby zresztą dość osobliwe rozumienie dobra, skoro jego warunkiem miałaby być emocjonalna niewrażliwość. Można zachwycać się światem i jednocześnie doświadczać jego ciężaru. Można chorować, martwić się, bać, przeżywać straty, a mimo to tworzyć rzeczy wartościowe, życie wartościowe, relacje wartościowe. Jedno nie unieważnia drugiego. Przeciwnie, często właśnie świadomość kruchości świata sprawia, że tym bardziej chce się pozostawić w nim coś dobrego. A pytania, które stawiam, nie zawsze domagają się odpowiedzi. Czasem są formą namysłu, próbą uchwycenia czegoś, co nie daje mi spokoju, i zaproszeniem czytelnika do własnej refleksji. Niekoniecznie by autor odpowiedział, raczej, żeby zaprosić go do refleksji, które mi podarował. Mam nadzieję, że odpowiedziałam wystarczająco precyzyjnie.

        1. Wystarczająco precyzyjnie choć nie do końca przekonująco. Gra z motywem wierzby, która jednak już na pierwszy rzut oka od wejścia na blog kieruje nas w kierunku płaczu, a więc jednak jakiegoś smutku, czyli dołuje. Potem jest wiersz, ale bez możliwości skomentowania. Chociaż Pani z takiej możliwości u innych chętnie korzysta.

          Przekonuje Pani innych na swoim przykładzie, że warto zburzyć „dom z pękniętym fundamentem” i zacząć budować nowy na nowym fundamencie, tylko co będzie, jeśli nie wystarczy sił i środków na tę nową budowę, a tylko na zburzenie istniejącego? Czy człowiek nie zostanie wtedy „bezdomnym” i przez to jeszcze bardziej nieszczęśliwym?

          Mam nadzieję, że Manuel jeszcze nic nie burzy, a póki co tylko analizuje swoje zasoby. 😉

          1. Ja mam inną perspektywę nieco, o której pisałem w linkowanym tutaj wyżej „wszyscy”. Dla mnie pęknięcie w fundamencie ma każdy i jest ono niezbywalne. Jednak my z Polą używaliśmy podobnych terminów rozumiejąc je nieco inaczej, z czego skądinąd ciekawa dyskusja wynikła. Przebudowa własnego życia, jeśli jest potrzebna, czy nawet konieczna, jest dobra i to nie podlega dla mnie dyskusji. Ale i ten sąd ogólny można poddać w wątpliwość, mrugnięcie.

          2. Dziękuję za tę uwagę, naprawdę, bo nie miałam pojęcia, że pod którymś tekstem nie można komentować. Nie wyłączałam tego świadomie, więc sprawdzę, czy to kwestia ustawień. Sama strona dopiero nieśmiało powstaje, na razie jest tam jeden nowy wiersz, reszta to starsze teksty. Z wierzbą chodziło mi o grę językową i drogę skojarzeń: Wierzbicka prowadzi do wierzby, wierzba do wierzby płaczącej, a ta uruchamia cały kulturowy kod płaczu, melancholii i pochylania się ku ziemi. Tyle że sama wierzba przecież nie jest smutna. To człowiek, patrząc na jej kształt, dopisał jej emocję. I właśnie ta szczelina między tym, czym coś jest, a tym, co zaczynamy w tym widzieć, najbardziej mnie interesowała. Obrazek, który chętnie wrzucam, też jest żartem, który być może ktoś kiedyś też zinterpretuje. I odkryje co tam ukryte. Podobnie traktowałam rozmowę pod tekstem Manuela. To była moja interpretacja, pytania pogłębiające i dalsza dyskusja, także w odpowiedzi na jego pytania, nie rada życiowa. Zresztą z tego, co i jak pisze, wyłania mi się jako osoba na tyle inteligentna, że trudno mi sobie wyobrazić, by przebudowywała własne życie tylko dlatego, że ktoś obcy odczytał jej tekst w określony sposób. Tym bardziej że ta wymiana wywołała ciekawą dyskusję i pokazała dwa odmienne sposoby widzenia tego samego tekstu i natury ludzkiej, a dla mnie to raczej świadczy o jego wartości. Dobra literatura właśnie na to pozwala, uruchamia więcej niż jedno odczytanie i daje pretekst do myślenia jeszcze długo po lekturze. Ja po prostu przyglądałam się temu, co tekst odsłania, a nie temu, co autor powinien z tym zrobić. Intencje miałam dobre.

            1. Nie widać sekcji komentarzy z poziomu przeglądarki. Albo użyty motyw na nie nie pozwala , albo są wyłączone w ustawieniach w sekcji dyskusja.

              1. Sprawdzę, dziękuję.

          3. Już powinno działać.

            1. Działa, wszystko działa.

    Zostaw słowo, lub to, co pomiędzy słowami.

    436 słów
    2–3 minut
    • Mistrz
      Kiedym odpalił tego Boba Dylana, od razu mi przyszła myśl, przecież on śpiewa gorzej ode mnie, i przypomniało mnie się, że nawet tą myśl kilkukrotnie eksplikowałem Żonie, przy okazji oglądania jakichś filmów o Bobie Dylanie, ale zawsze śmiała się ze mnie, czy też mnie nawet wyśmiewała, to jednak jest różnica, że jestem totalnie, prawda,
    • na krawędzi snu/słów/znów
      Śpię ja sobie spokojnie w moich – o nie – tu będzie suspens – nie w ath-50xBT2 – nie, zdecydowanie nie, to nie są już moje słuchawki domowe, już te czasy minęły, kiedy w nich spałem, one leżą teraz grzecznie w woreczku, bo ich w domu w ogóle nie używam, są to słuchawki outdoorowe, do odkurzania, prac jakichś innych, bo one są, nie pisałem Wam jeszcze, nie gniotsa, nie łamiotsa, zatem, śpię sobie smacznie w moich nowych stax spirit S5, to znaczy śpię, wiem, że śpię, bo słyszę, jak chrapnę czasem, no, ale ja tak śpię od lat w słuchawkach, że wszystko słyszę,
    • w prezencie dajesz mi siebie
      Modlitwy po końcu świata, 2003
    • Drzewo-ryt – wpis egzystencjalistyczny nr 16
      Najpierw poszliśmy odwiedzić drzewo. To nie było najpiękniejsze. Potężny majestatyczny dąb. Dokoła pałacu, właściwie, nie całkiem dookoła, w ogrodzie, wielkim jak las, mnóstwo było buków, o gołych pniach. Kiedyś, latem, te buki opisałem wierszem, choć, prawda, najpiękniejsze są jesienią. Ale za wcześnie przyjechaliśmy. Wielobarwny, mieniący się złotem i czerwienią przepych nawet się nie zaczął. Myślałem, że Ona, na tym spacerze, jakoś do siebie dojdzie, bo start mieliśmy niczym piorun, ale odwrotny, niż sycylijski, taki dosłowny, potężny, który spadł na mnie jak grom z jasnego nieba, chociaż to ja trzymałem w ręce piorunochron.
    • spotka-nie
      Wiersze które dopiero powstają, 2026
    • W żółtych płomieniach liści – wpis egzystencjalistyczny nr 14/15
      Mieliśmy zacząć epicko i egzystencjalistycznie, i to nie to, to nie jest ten film, który Państwu prezentuję, choć zacny bardzo, piękny, i jak najbardziej w temacie, to nie jest jeszcze to, tak dobitnie, egzystencjalistyczne to, uchwycone i w słowach, w poezji, melodii przecudnej urody, ale też w obrazie, ruchomym, egzystencjalistycznym,
    • e-migracja czyli FEJSBOOK I INSTAGRAM
      Dobry wieczór, trochę dużymi literami piszę, bo to krzyk ponoć. W życiu bym na fejsa nie wrócił, przyznaję się, w życiu, ale jeśli Due wrócił, to, nie wierzyłem, przyznaję, ale, jak patrzyłem nawet nie na malejące cyferki odsłon moich utworków, tylko na me modlitwy, by Ci, co zostali, nie poszli sobie, żebym, nie pisał znów dla siebie tylko, a wiadomo, była to garstka, garsteczka, topniejąca, pomyślałem, a co mi szkodzi,
    • radość
      Modlitwy po końcu świata, 2003
    • który jesteś we mnie, którego nie ma
      Modlitwy po końcu świata, 2003
    • No nie, tESSEtament trzeci leci
      otóż, dowód na istnienie Boga, który urodził mnie się na kartach Mistrza i Małgorzaty, dosłownie, tam go zapisałem, ołówkiem, kończąc książkę, formułę matematyczną, takoż i wiersz, który ją objaśnia, dowodem tym zamknąłem Selva Obscura, bo on zamykał wszystko, jednocześnie wszystko otwierając, jeździłem z nim do Dominikanów do Poznania, ale czasu nie mieli, to pojechałem do Krakowa, ale tam dopiero były mecyje, nie odważę się opowiadać, ostatecznie, leżał u mnie w niewydanej książce, w komputerze i na papierze, parę lat, ale gdzieś w okolicach dwa tysiące osiem, latem, kiedym potworzył pierwsze wiersze, które stały się piosenkami, postanowiłem i zeń uczynić piosenkę, alem pomyślał, że skoro dominikanie go nie chcieli, nawet nie udało mi się go im pokazać, taka prawda smutna była, to ja go teraz całemu światu pokażę, dosłownie, zrobię teledyski, po polsku i po angielsku, i niech się dzieje wola nieba,
    sierpień 2026
    P W Ś C P S N
     12
    3456789
    10111213141516
    17181920212223
    24252627282930
    31  

    ← Wstecz

    Twoja wiadomość została wysłana

    Odkryj więcej z Manuel Vetró

    Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

    Czytaj dalej