między wierszami, jest To, co Jest

By

Niemożliwość

(fragmenty)

przyjdź do mnie

nie mam kogo kopnąć

przyjdź do mnie

nie mam kogo kochać

przyjdź do mnie

nie mam nikogo

przyjdź do mnie

nie ma nikogo

przyjdź do mnie

nie mam komu szeptać

przyjdź do mnie

nie mam kogo przekląć

przyjdź do mnie

nic nie mam

przyjdź do mnie

albo ja przyjdę do ciebie

żartowałem

przecież ja nie mam nóg

nasza miłość

więdnie

jak siedemdziesięciolatek

nie kochasz mnie już

tak bardzo

nie widzimy się

tak często

i to wystarczy

żeby powoli usychała

kochanie, czy chcesz

ją zasuszyć

na pamiątkę

a może lepiej

wyrwij ją z korzeniami

zostawiłaś mnie 

trzydziesty czwarty raz  

ostatni

nasza miłość

umarła

dziesiątki rozstań

pogrzebały ją

kiedyś miałem siłę

by dźwigać

ciebie na pokład

wyciągałem rękę

za każdym razem

ale wypaliłem się

ogień zgasł

nasza miłość

już umarła

podaj mi rękę swą

jestem tak bardzo zakochana

    6 odpowiedzi na “Niemożliwość”

    1. Ale niemożliwość w czym, bo tu podmiot przechodzi z Niego w Nią i gmatwa sprawę. Dopiero 34?

      1. Pani Beata w najwyższej formie. Bardzo dobre pytanie. Niemożliwie dużo tych wierszy wyciąłem z MYniatur, sam już nie wiem, dopiero 34, pani Beata w najwyższej formie, uff.

    2. Czytając serię MYniatury mam w sobie ogrom emocji. Te niewycięte fragmenty mają ich w sobie tyle, że trudno jest to gdzieś zmieścić. Jest w nich miłość, która wciąż zajmuje zbyt wiele miejsca, i rozczarowanie, które zajęło dokładnie tyle samo. A pomiędzy nimi ból, ogromny, niemal nieproporcjonalny do pojemności człowieka. Czytanie boli niemal fizycznie.

      1. Czy to dobrze , czy źle ? Ja myślałem, że dobrze, ale, może nie ?

        1. Odpowiem pytaniem: czy wyznacznikiem dobrej literatury nie jest przypadkiem to, że wzbudza emocje? To powinno dać Ci moją odpowiedź.

    3. […] sierpnia, 2026 Przyjście Dom Pęknięcia Rozstrojenie Niemożliwość […]

    Zostaw słowo, lub to, co pomiędzy słowami.

    140 słów
    1–2 minut
    • Drzewo-ryt – wpis egzystencjalistyczny nr 16
      Najpierw poszliśmy odwiedzić drzewo. To nie było najpiękniejsze. Potężny majestatyczny dąb. Dokoła pałacu, właściwie, nie całkiem dookoła, w ogrodzie, wielkim jak las, mnóstwo było buków, o gołych pniach. Kiedyś, latem, te buki opisałem wierszem, choć, prawda, najpiękniejsze są jesienią. Ale za wcześnie przyjechaliśmy. Wielobarwny, mieniący się złotem i czerwienią przepych nawet się nie zaczął. Myślałem, że Ona, na tym spacerze, jakoś do siebie dojdzie, bo start mieliśmy niczym piorun, ale odwrotny, niż sycylijski, taki dosłowny, potężny, który spadł na mnie jak grom z jasnego nieba, chociaż to ja trzymałem w ręce piorunochron.
    • spotka-nie
      Wiersze które dopiero powstają, 2026
    • W żółtych płomieniach liści – wpis egzystencjalistyczny nr 14/15
      Mieliśmy zacząć epicko i egzystencjalistycznie, i to nie to, to nie jest ten film, który Państwu prezentuję, choć zacny bardzo, piękny, i jak najbardziej w temacie, to nie jest jeszcze to, tak dobitnie, egzystencjalistyczne to, uchwycone i w słowach, w poezji, melodii przecudnej urody, ale też w obrazie, ruchomym, egzystencjalistycznym,
    • e-migracja czyli FEJSBOOK I INSTAGRAM
      Dobry wieczór, trochę dużymi literami piszę, bo to krzyk ponoć. W życiu bym na fejsa nie wrócił, przyznaję się, w życiu, ale jeśli Due wrócił, to, nie wierzyłem, przyznaję, ale, jak patrzyłem nawet nie na malejące cyferki odsłon moich utworków, tylko na me modlitwy, by Ci, co zostali, nie poszli sobie, żebym, nie pisał znów dla siebie tylko, a wiadomo, była to garstka, garsteczka, topniejąca, pomyślałem, a co mi szkodzi,
    • radość
      Modlitwy po końcu świata, 2003
    • który jesteś we mnie, którego nie ma
      Modlitwy po końcu świata, 2003
    • No nie, tESSEtament trzeci leci
      otóż, dowód na istnienie Boga, który urodził mnie się na kartach Mistrza i Małgorzaty, dosłownie, tam go zapisałem, ołówkiem, kończąc książkę, formułę matematyczną, takoż i wiersz, który ją objaśnia, dowodem tym zamknąłem Selva Obscura, bo on zamykał wszystko, jednocześnie wszystko otwierając, jeździłem z nim do Dominikanów do Poznania, ale czasu nie mieli, to pojechałem do Krakowa, ale tam dopiero były mecyje, nie odważę się opowiadać, ostatecznie, leżał u mnie w niewydanej książce, w komputerze i na papierze, parę lat, ale gdzieś w okolicach dwa tysiące osiem, latem, kiedym potworzył pierwsze wiersze, które stały się piosenkami, postanowiłem i zeń uczynić piosenkę, alem pomyślał, że skoro dominikanie go nie chcieli, nawet nie udało mi się go im pokazać, taka prawda smutna była, to ja go teraz całemu światu pokażę, dosłownie, zrobię teledyski, po polsku i po angielsku, i niech się dzieje wola nieba,
    • Ona jest ze snu – Ona to Wszystkie
      no i w tytule, spieszę dodać, niniejszego wpisu zamieściłem także Ona to Wszystkie, moją mikropowieść, dlaczego zapytacie, tak Manuelu, jak zwykle mieszacie, otóż, pomijając, jak zwykle, w tym partykularnym przypadku, uderzyło mnie, że piosenka Ona jest ze snu i moja mikropowieść, Ona to wszystkie, prócz najpiękniejszego na świecie rzeczownika Ona, mają dużo więcej wspólnego, cóż zatem, obie są przesycone realizmem magicznym, Amen
    • tESSEtament drugi
      tESSEtament drugi, 2026, wiersze, które dopiero powstają
    • tESSEtament
      Modlitwy po końcu świata, 2003
    sierpień 2026
    P W Ś C P S N
     12
    3456789
    10111213141516
    17181920212223
    24252627282930
    31  

    ← Wstecz

    Twoja wiadomość została wysłana

    Odkryj więcej z Manuel Vetró

    Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

    Czytaj dalej