alleluja

Published by

on

Przecież ja lubię cięte, mówiła przez łzy. Płakała jednak nie z powodu rozczarowania doniczkowymi różami, które okazały się być hibiskusem, który okazał się paść w dwa tygodnie. Znowu przelałem, pomyślałeś. Kwiat z tego powodu padł. Z jakiego powodu padła wasza miłość? Czy dlatego, że odrzuciła oświadczyny, mimo, że płakała wzruszona, że tak ją kochasz, jak wynikało z tych kilku stron tekstu, stron nie opisujących jeszcze twojej zdrady, bo zdrady wtedy jeszcze nie było? Płakała też dlatego, co ci powiedziała, że nie kocha ciebie tak, jak napisałeś , że ty ją. Bo jest jeden Boży dar w Poznaniu, którego ona kocha tak, jak ty ją, co w tej chwili wzajemnej uczciwości, wyznała. Wspaniałomyślny, przyjąłeś odrzucenie oświadczyn; dobrze, będziemy dalej konkubinatorować, powiedziałeś. Nie wytrzymaliście długo we wspaniałomyślności dla siebie. Wasz kruchy związek zbudowany z próby oszukania samotności i popędów, walił się w gruzy, rozpieprzając fundamenty. Czy były w ogóle jakieś fundamenty? Może i dom da się zbudować na piasku, ale związku na wzajemnym oszustwie, nie, nawet z pomocą opowiadań, odkąd ona wierszy (twoich) nie cierpi. Ciebie zresztą też nie cierpi, ani ty jej. Więc z dnia na dzień, twój stan zauroczenia, ostatnia próba oszukania się, łudzenia się, że to ona jedna dla ciebie, rozpływał się, znikał, i proporcjonalnie do siły poprzedniego, efemerycznego w niej zakochania, narastał w tobie chłód wobec niej i wstręt. Wiedziałeś, że wszystko wisi na włosku, że rozstaniecie się i zejdziecie jeszcze kilka razy, gwoli tradycji, ale w tobie już coś pękło, chciałeś się od niej uwolnić na zawsze, i kiedy Róża zaproponowała współżycie i luźny związek do końca studiów, jakieś trzy miesiące, bo wstrząs ekonomiczny i emocjonalny, w przypadku rozstania w takim momencie, mógł się skończyć źle, przyjąłeś to z ulgą i z radością. Choć byliście jeszcze razem, koniec przyszedł upragniony wreszcie. Nie pytałeś się nawet, jak ślepe i młode zakochanie może przemienić się w trzy tygodnie w radość z rozstania, że aż się chce fruwać przez łzy.

alleluja

rozstaliśmy się

jak dobrze

płaczę i śmieję się

naraz

rozstaliśmy się

radość i cichy uśmiech

nie opuszczają mojego

brzuszka

piękny jest świat

za oknem drzewa

kołyszą głowami

śpiewają do mnie

miłosną pieśń

o stworzeniu świata

którego jestem częścią

rozstaliśmy się

jak dobrze

świat jest piękny

śmieję się

i płaczę

pamiętam

czułem to kiedyś

miałem pięć

lat to znów ja

potem próbowałem

być kimś innym

nie tym małym

zdumionym i wzruszonym

światem za oknem

teraz rozstaliśmy się

i jestem nim znowu

świat znów mnie zdumiewa

płaczę i śmieję się naraz

jestem wolny nie uwiedziesz mnie

więcej odeszłaś poniosłem klęskę

straciłem cię jak się cieszę

nigdy do mnie nie przychodź

i nie zwódź słodkim głosem

teraz wszystko ma swój porządek

jestem sam taki mały

jak orzeszek z sadu mojego wujka

tak to ja tak to ja jestem sam

wreszcie sam mogę wreszcie cieszyć się

mogę patrzeć na ptaka mogę robić co chcę

nie muszę więcej zadawalać cię

ty nigdy nie widujesz ptaków

czy nie wiesz że ja jestem ich podglądaczem

i drzew bez tego nic nie czuję jestem kiedy patrzę

na świat bez skrzywionych okularów które mi podarowałaś

nie chcę ciebie nie chcę ciebie

nie umiesz patrzyć na ptaki nie umiesz się cieszyć

kroplą na liściu jak mam cię zadowolić

przecież nic nie umiesz o życiu nie umiesz wdychać wiatru

żeby roztańczył krew nie umiesz płakać z radości

nie umiesz oddychać jak mam cię zadowolić nie pozwalasz mi robić

tego co lubię czy nie wiesz że to mnie zabija zabiłaś mnie

uwięziłaś w świecie pokrzywionych okularów gdzie nie ma słońca

gdzie nie ma życia gdzie wszystko umarło byłem umarły

moje życie bez ciała bez duszy bez dmuchawców

nigdy więcej mnie nie zwiedziesz sam wiem lepiej

co jest dobre idź sobie

nie chcę cię widzieć jestem podglądaczem świata który mnie zachwyca

jestem jego częścią nie słyszysz jak goreje mi krew a ty

nie umiesz cieszyć się deszczem z nieba i chmurą w kałuży

jestem podglądaczem świata nic nie poradzę że ty jesteś ślepa

dlatego nie oślepiaj mnie tymi okularami daj mi patrzeć po swojemu

i idź już nie chcę cię widzieć

nie możemy razem

patrzyć na świat

czemu mnie oszukałaś

czemu mówiłaś że kochasz

czy chciałaś mnie urobić po swojemu

nie będę częścią twojego świata

nie będę grał ról które mi przeznaczyłaś

mam swój świat piękny świat

nie ma w nim ról są tylko twarze

odejdź ode mnie

nie będę taki jak chcesz

nigdy więcej nie zrobię tego o co mnie prosisz

nie możemy razem

patrzeć przez okno

niech on wreszcie przyjdzie

i cię już zabierze

zabierz ją stąd chcę być sam

zabierz ją

niech idzie w diabły

a ja będę robił to co chcę

i nie spotkamy się więcej

i nie spotkamy się więcej w piekle

Jedna odpowiedź na “alleluja”

  1. Awatar Selva Obscura – manuelvetro

    […] Traktat o śmierci czy o życiu wiecznym. One Ona. Albo i On? Lustro i jego druga strona. Bezczas Zazen – WTC Rosi Pozdrowienia z Nowego Jorku niepamiętnik jaka szkoda alleluja […]

    Polubienie

Dodaj komentarz

Previous Post
Next Post