
Jadę dziś z Nią, boję się trochę, realizmu magicznego się boję, że znowu namiesza, jak to mi robi ostatnimi dniami, gdy literatura robi się nieznośnie ciężka na sercu. To Ona napisała ostatni wiersz z dwugłosu książki TO MY, który zamyka książkę, lustrzane odbicie mojego, kiedy byłem w szpitalu, którego puenta, zatem kropka dla całej książki, brzmi w kontekście wydarzeń ostatnich dni tak, jakby Oliveira z Magą się tutaj zamanifestowali, ale, to żaden z tych prezentowanych . Może kiedyś.

A kiedy, a kiedy Ty mylisz swoje niepokoje z rzeczywistością moich pragnień, kiedy projektujesz na mnie swoje lęki, kochanie, czy to jest realizm magiczny, niestety, dantejski, kiedy Autor schodził w kolejne kręgi.









Zostaw słowo, lub to, co pomiędzy słowami.