/Edward Hopper, Pokój w Nowym Jorku, 1932/ * Ja nigdy nie widziałem tej jasnej słonecznej drogi, żadnej, bo tą drogą można pójść tylko we śnie, …
Mane, tekel, fares
Gra w klasy Julio Cortazara. Realizm magiczny. Klasyka i arcymistrz. Czytałem ją wiele razy, już od podstawówki. Można linearnie było czytać, można było według klucza, można było dowolnie otwierając strony, przypadkowo. Na blogu 3 ucho, wyżej linkowanym, obowiązują te same zasady, tylko klucza nie ma. Trzeba samemu szukać. W końcu to życie i literatura zarazem, magicznie się przenika, realizm magiczny, czas znika i dotykamy czasem, przez mgnienie, Tego, Który Jest, Bytu samego w sobie, realizm magiczny, mistyczny, filozoficzny. Ja klękam. Nigdy czegoś takiego nie czytałem, widziałem, doznałem, zaraz przyjdzie Due i mi da listę lektur do czytania, zapewne, ale ja jego pisanie już kocham i nie wiem już, a właściwie wiem doskonale, codziennie karmię się jego słowem, tak, codziennie komunikuję się z nim, czytając go, codziennie jego słowa stają się dla mnie komunią, i nie bluźnię tu wcale, bo wskazują one, na to, co jest, na to, co jest naprawdę, pomiędzy pozorami tego, czego nie ma, choć jest także, nie będę pisał więcej, zajrzeć trzeba do Mane, tekel, fares, jeden z setek jego wybitnych wpisów, tyle.









Zostaw słowo, lub to, co pomiędzy słowami.